Pamiętacie koniec 2019 roku? W wiadomościach mignęło dziwne zapalenie płuc w jednym odległym mieście. Kilka akapitów gdzieś między sportem a pogodą. Specjaliści się zaniepokoili, reszta przewinęła dalej.
31 grudnia 2019 roku WHO dowiedziała się o tych przypadkach z komunikatu na stronie lokalnej komisji zdrowia. 11 marca 2020 roku nazwała to, co się działo, pandemią. Między tymi datami minęło dziesięć tygodni.
- 31 gru 2019WHO zauważa komunikat o przypadkach „wirusowego zapalenia płuc”
- 30 sty 2020Stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym
- 11 mar 2020WHO ogłasza pandemię
Źródło: kalendarium WHO dotyczące COVID-19
Od kilku tygodni codziennie zajmuję się bezpieczeństwem swoich projektów. Kilku moich kolegów jest w tej samej sytuacji: rootkity, webshelle, ciągłe ataki na infrastrukturę.
Mam wrażenie, że cyberbezpieczeństwo jest teraz właśnie w tym grudniu. AI wzmocniła nie tylko nas, ale też tych, którzy nas atakują. Na razie wygląda to na pojedyncze przypadki i newsy o gigantach, ale fala idzie do wszystkich.
Zastrzegam od razu: covid zabrał miliony istnień, a tu chodzi o serwery i pieniądze. Porównuję tylko to, jak porusza się fala.
Pierwsze przypadki już są
Jesienią 2025 roku Anthropic opisał kampanię szpiegowską prowadzoną niemal w całości przez AI. Około 30 celów, 80–90% pracy technicznej po stronie agentów: rozpoznanie, wyszukiwanie podatności, włamanie, zbieranie haseł, wyprowadzanie danych. Ludziom zostało wybieranie celów i zatwierdzanie kluczowych kroków. W szczycie wykonywano kilka operacji na sekundę, a narzędzia były najzwyklejsze, ogólnodostępne.
Wśród celów były firmy technologiczne, instytucje finansowe, zakłady chemiczne i urzędy. Tego samego lata inny przestępca przy pomocy AI wymuszał pieniądze od co najmniej 17 organizacji: w ochronie zdrowia, służbach ratunkowych, sektorze publicznym i organizacjach religijnych. Ta lista wygląda już jak przekrój całej gospodarki.
Najbardziej zmieniła się prędkość
CrowdStrike podaje, że w 2025 roku cyberprzestępcy przechodzili od pierwszego włamania do sąsiednich systemów średnio w 29 minut, a najszybsi w 27 sekund. Aktywność przeciwników korzystających z AI wzrosła w ciągu roku o 89%.
Mandiant liczy co innego, ale obraz jest ten sam. W 2022 roku między pierwszym dostępem a przekazaniem go kolejnej grupie mijało ponad 8 godzin, w 2025 — 22 sekundy. Podatności zaczynają być wykorzystywane średnio 7 dni przed wydaniem poprawki.
Źródła: Mandiant M-Trends 2026 (przekazanie dostępu), CrowdStrike 2026 Global Threat Report (breakout)
Najwięksi już zauważyli
W kwietniu 2026 roku sekretarz skarbu USA i szef Fed pilnie zwołali prezesów największych amerykańskich banków z powodu ryzyk związanych z nowym modelem Mythos. W tym samym tygodniu Project Glasswing połączył Apple, Microsoft, Google, Amazon, JPMorganChase i innych, by chronić najważniejsze oprogramowanie na świecie. Według Anthropic model znalazł już tysiące poważnych podatności, w tym we wszystkich głównych systemach operacyjnych i przeglądarkach.
To pierwsze jaskółki. Najwięksi zaczęli się przygotowywać, a średni biznes czyta o tym jak o wiadomościach z odległego miasta.
Na panikę za wcześnie, na przygotowania w sam raz
Powiem uczciwie: to jeszcze nie marzec 2020. Mandiant wprost pisze, że nie uważa 2025 roku za rok, w którym włamania stały się bezpośrednim skutkiem AI. A Anthropic zaznacza, że AI często zawyżała swoje znaleziska i czasem zmyślała dane, więc atakujący musieli wszystko sprawdzać.
Ale w grudniu 2019 na panikę też było za wcześnie. Za to przygotować się było wtedy najtaniej. Anthropic pisze o tym samym: próg wejścia spadł i mniej doświadczone grupy mogą teraz potencjalnie prowadzić takie ataki samodzielnie.
Jak wyglądała pierwsza kampania prowadzona przez AI
Oto co w raporcie Anthropic uderzyło mnie najbardziej.
- Model został przekonany. Operatorzy podawali się za pracowników firmy zajmującej się bezpieczeństwem, która prowadzi testy. Atak podzielono na drobne zadania, z których każde z osobna wyglądało niewinnie.
- Nic egzotycznego. Skanery, narzędzia do łamania haseł, otwarte narzędzia do pentestów. Nowa była tylko warstwa, która tym wszystkim sterowała. Dlatego Anthropic spodziewa się, że takie podejście szybko się rozpowszechni.
- Człowiek pracował minutami. W dwóch przykładach z raportu AI pracowała 1–4 i 2–6 godzin, a operator 2–10 i 5–20 minut: obejrzeć wynik i zatwierdzić kolejny krok.
- Słaby punkt: zmyślenia. AI twierdziła, że zdobyła hasła, które nie działały, i sekrety, które okazywały się publiczne. Każdy wynik trzeba było sprawdzać.
Dlaczego trzeba będzie odpowiedzieć tym samym
Arytmetyka jest prosta. Atakującemu wystarczą minuty, czasem sekundy. Dyżurny inżynier zdąży w tym czasie co najwyżej się obudzić i znaleźć laptopa. W takim tempie nie da się bronić ręcznie.
Dla mnie odpowiedź składa się z trzech rzeczy:
- Widzieć. Monitoring, który szuka oznak włamania, a nie tylko pilnuje obciążenia i dostępności.
- Analizować siłami agentów. AI sortuje alerty i czyta kod, bo ludzi na ten strumień nie wystarczy. Według raportu IBM za 2025 rok firmy szeroko stosujące AI i automatyzację w bezpieczeństwie skracają cykl życia włamania o 80 dni i oszczędzają średnio 1,9 mln dolarów.
- Zmieniać procesy. Kto podejmuje decyzję, jakie uprawnienia ma agent, co się dzieje po każdym znalezisku. Bez tego agenci po prostu szybciej produkują szum.
Schemat atakujących działa i u nas: agent wykonuje godziny pracy, człowiek w kilka minut zatwierdza kluczowe kroki. Do tego drugi agent, który próbuje obalić pierwszego, bo wnioski AI też będziemy musieli sprawdzać.
Tym się teraz zajmuję: wdrażam nowe narzędzia monitoringu. Najbardziej nieprzyjemne odkrycie tej pracy: zielony dashboard prawie nic nie mówi o tym, czy serwer jest zainfekowany.
Co dalej
Co tydzień nowy rozdział o tym, jak porusza się ta fala: testy, bezobjawowi, czerwona strefa, lekarze, higiena, nowa normalność.
A u was w firmie już się o tym mówi? Czy to wciąż wiadomości z odległego miasta?